Barman kojarzy się wielu osobom z zadymionym lokalem, mocno rozweselonymi klientami oraz podawaniem mocnych trunków, ewentualnie złotego napoju z tak zwanego "kija". Nieliczni jedynie wiedzą, że profesjonalnym barmanem można zostać po licznych szkoleniach, a także godzinach spędzonych na nauce łączenia różnych płynów.

Wyszukany i  świadomy klient nie da sobie wcisnąć byle czego i szybko wychwyci amatorszczyznę. Coraz częściej barmani pojawiają się także na imprezach okolicznościowych. Młode pary chcą w ten sposób zaskoczyć swoich weselnych gości, panowie fundują taki prezent koledze na wieczór kawalerski, a szefowie firm chcą na spotkaniach integracyjnych zaproponować coś wyjątkowego swoim pracownikom.

Podaż pojawia się więc tam, gdzie jest popyt. W takich okolicznościach załoga jednego z poznańskich klubów postanowiła zaoferować swoim klientom mobilne usługi barmańskie. - Trzeba otaczać się ludźmi z pasją, żeby cokolwiek znaczyć - powiedział nam świebodzinianin Wojtek Kucharski. - Połączyłem swoją pasję do organizacji imprez z pasją moich barmanów - tłumaczy i wspomina, że u źródeł pomysłu stworzenia mobilnego baru leży impreza u znajomych, gdzie miał możliwość sprawdzić zdolności barmana, który miał urozmaicić zabawę gościom. Każdy trunek, którego próbował Wojtek, miał jakąś wadę. - Pomyślałem sobie, że ludziom należy się barman z pasją, a nie figurant. Jako że od paru lat obracam się w poznańskiej branży paragarstronomicznej, poznałem ludzi wykonujących tę pracę z pasją i to zaowcowało Baramonovem - dodał. - Chciałbym zwrócić ludziom uwagę, że warto zadbać o gusta swoich gości, dać im wybór. Dobry gospodarz zawsze o tym pamięta. My dajemy taką możliwość. Jestesmy w stanie zmiksować każdy koktajl - zaznaczył nasz rozmówca.

Aby świadczyć takie usługi nie wystarczy bar, nawet najlepiej wyposażony i najbardziej nowoczesny. Potrzebni są przede wzystkim ludzie, którzy znają się na swojej pracy i którzy podchodzą z pasją do powierzonego zadania. Barmanem, którego można "wynająć" i który uatrakcyjnia imprezy okolicznościowe, jest Kazik Świtalski. - Jestem barmanem z pasji, powołania i miłości do mieszania drinków. Koktajlowym bakcylem zarażono mnie w poznańskim oddziale Międzynarodowej Szkoły Barmanów i Sommelierów, do której postanowiłem zapisać się podczas przerwy semestralnej na studiach. Nie spodziewałem się wtedy, że, pomimo dyplomu z matematyki teoretycznej, zdeterminuje to wybór mojej życiowej drogi. Od ponad roku pracuję jako szef baru w najbardziej rock&rollowym klubie na poznańskim Starym Rynku - Aligatorze. Interesuje mnie wszystko, co związane z barem. Ukończyłem liczne szkolenia alkoholoznawcze, jeżdżę na konwenty i seminaria barmańskie. Startowałem w kilkunastu konkursach, z pewnymi sukcesami: europejski półfinał Nikka perfect serve, finał ogólnopolskiego konkursu marki Toorank. Poszerzam też horyzonty, wychodząc z ram klasycznego barmaństwa, żonglując butelkami w stylu flair - tak w kilku słowach mówi o sobie Kazik.

Połączenie szerokich zainteresowań, wiedzy, pasji i doświadczenia kilku osób pozwoliło stworzyć pomysł na biznes, a w konsekwencji biznes. Dzięki temu nie tylko klienci poznańskiego Aligatora mogą podziwiać umiejętności Kazika, ale także goście imprez, na które Baramonov został "wynajęty".

--
Opr. Ewa Wójcik, fot. Arch. W. Kucharski