|
sobota, 07 marca 2009, godz. 09:49 |
 Andrew Cheatle zgubił telefon podczas spaceru z psem po plaży - Nokię 1600 - po prostu wypadła mu z kieszeni. Niby nic dziwnego, prawda? Każdemu może się zdarzyć. Ale jednak jest w tym coś fascynującego… Tydzień po zdarzeniu Brytyjczyk był już gotów kupić sobie nowy telefon, lecz na komórkę jego dziewczyny zadzwonił Glen Kerley - rybak - informując go, że Nokia została znaleziona we… wnętrznościach ogromnego dorsza! Andrew z początku nie wierzył rybakowi, ale poszedł do niego sprawdzić czy to, co mówi jest prawdą. Jak się okazało - telefon był "trochę śmierdzący i zmaltretowany" - powiedział. Cheatle dostał znalezioną komórkę z powrotem. Zadziwiający jest fakt, że po osuszeniu nadal działa! Brzmi to jak jakiś żart, ale wydarzyło się to naprawdę. (eh)
|