
W roku, w którym urodził się Barack Obama, pastor Martin Luter King wygłosił słynne przemówienie, w którym prezentował swój "sen" (słowo dream w języku angielskim można tłumaczyć zarówno jako sen, jak i jako marzenie). - Miałem sen - mówił Martin Luter King - o tym, że biali i czarni będą żyli razem, w zgodzie.
W Stanach Zjednoczonych obowiązywała wówczas segregacja rasowa, zwolennicy pastora Kinga byli brutalnie atakowani nie tylko werbalnie, także kijami i siekierami. Zdarzały się ciągle lincze czarnych obywateli USA.
Martin Luter King zapłacił za swój sen życiem. Pamiętam, jak po zniesieniu segregacji, policja musiała eskortować pierwszą czarną uczennicę, która udała się do szkoły dotąd przeznaczonej dla białych. Segregacja rasowa zniesiona w prawie, żyła ciągle w ludziach.
Dziś czarny obywatel USA został prezydentem. Ameryka bardzo się zmieniła. Niezależnie od tego, jakim prezydentem będzie Barack Obama, niezależnie od tego, że dla nas nie ma większego znaczenia, kto jest prezydentem USA, bo polityka zagraniczna tego kraju jest wyjątkowo stabilna i nie miota się od ściany do ściany, jak w naszym kraju, musimy zauważyć, że dokonał się wielki przełom w świadomości obywateli USA. Przełom, który daje nadzieję i napawa optymizmem.
Jest nadzieja, że kiedyś także w naszym kraju zniknie z życia publicznego choćby część ksenofobii i rasizmu. Bo u nas ciągle w czarnoskórych piłkarzy rzuca się bananami, przeciwników politycznych nazywa się żydami (z małej litery). Nawet słownik programu Word, w którym w tej chwili piszę, poprawia mi automatycznie słowo polak, gdy napiszę je z małej litery, na Polak, ale nie poprawia mi słowa żyd na Żyd.
Co ciekawe, ten program poprawił nawet swoją nazwę word na Word, gdy zapomniałem, że to nazwa własna i napisałem z małej litery. Naszym krajowym rasistom-przygłupom nic nie pomoże, jeśli w Polsce Żyd zostanie prezydentem, bo nie pomogło im na rozum nawet to, że w religii, którą teoretycznie wyznają, Żyd został Bogiem. U nas najbardziej rasistowski ośrodek ma Żydówkę w nazwie, bo nazywa się Maryja i to im nie przeszkadza.
Zresztą u nas Żyd prezydentem nie zostanie, bo pamiętam doskonale jak w sporej części kościołów otwarcie wzywano z ambon, by nie głosować na Żyda, gdy kandydował Tadeusz Mazowiecki. To samo powtórzyło się, gdy kandydował Jacek Kuroń. To nie szkodzi, że żaden z nich naprawdę nie ma żydowskiego pochodzenia.
Ośrodki wyznaniowych półmózgów ich żydami (z małej litery) mianowały. Pamiętam, jak w tamtym czasie jechałem taksówką i taksówkarz zaczął mi tłumaczyć, że Hanna Suchochocka to Żydówka. Nie wytrzymałem i spytałem:
- Dlaczego?
- Bratowa Mazowieckiego - odparł gość.
- Panie - mówię - Mazowiecki nie jest Żydem, nie ma brata, Suchocka jest panienką a narodowość nie przenosi się przez małżeństwo...
- Nie szkodzi - mówi przygłup zza kierownicy.
Dziś czytam na forum Gazety Polskiej wątek "
Boże chroń Amerykę przed Obamą". Leci cały serial rasistowskich wpisów. Redakcja nie reaguje, widać jej to pasuje.
Ameryka się bardzo zmieniła. Polska niestety nie.
Krzysztof Łoziński