|
niedziela, 07 marca 2010, godz. 19:13 |
 Anonimowy telefon o bombach podłożonych w dwóch sklepach Tesco poderwał policyjnych pirotechników w całym kraju. Zgłaszający nie podał o jaki sklep dokładnie chodzi. Wiadomość była krótka: "W jednym z waszych sklepów jest bomba"... Po zaalarmowaniu policja podjęła decyzję, żeby sprawdzić wszystkie sklepy w Polsce. Funkcjonariusze musieli przeszukać ponad 300 sklepów.
Do zdarzenia doszło w czwartek, 4 marca. Ze świebodzińskiego Tesco ewakuowano około 150. osób. Po przeszukaniu pomieszczeń przez grupę pirotechników nie odnaleziono ładunku wybuchowego. Cały czas trwają poszukiwania "bombera", który postawił na nogi policję, straż pożarną i pogotowie. W przypadku ujawnienia sprawcy, poniesie on koszty przeprowadzenia całej akcji. Może także trafić do więzienia.
|