Strona główna arrow Felietony i opinie arrow Przewidział własną śmierć i napisał o tym
Przewidział własną śmierć i napisał o tym Drukuj Poleć znajomemu
niedziela, 01 listopada 2009, godz. 22:28
Pod tym absorbującym tytułem o wojskowej sprawie informuje nas Onet (źródło CNN). Brytyjski płk.Thorneloe, który zginął latem w Afganistanie, ostrzegał na miesiąc przed swą śmiercią, że zbyt skromna flota helikopterów naraża bezpieczeństwo jego żołnierzy, którzy zamiast przemieszczać się ponad ziemią, muszą jeździć drogami ryzykując najechanie na miny. I w taki sposób zginął pułkownik, którego właśnie notatkę z proroctwem ujawniono.

W demokratycznych państwach panuje prawdziwe szaleństwo - już niemal nie obowiązuje tam tajemnica wojskowa; owszem, takie informacje można ujawniać parę lat po zakończeniu wojny. Bryci także mają przecieki (skąd my to znamy?) na swojej nieszczelnej wyspie - notatka pułkownika w niewyjaśnionych okolicznościach wyciekła do deputowanego Hollowaya (przed Helloween), który oburzył się na swoich wodzów i wyjawił powód ujawnienia notatki - "W chwili gdy okazało się, że ministerstwo obrony miało ofertę zakupu kolejnych helikopterów i wysłania ich do prowincji Helmand, lecz ją odrzuciło, uznałem, że miarka się przebrała". To nieco wyjaśnia nasze polskie niedomagania, które tak nas irytują w Iraku i w Afganistanie - skoro Bryci mają kłopoty finansowe w dziedzinie nowocześniejszego wyposażenia wojskowego, to cóż mamy my powiedzieć, biedne żuczki?

Ale opisana sprawa w aspekcie przydrożnych min sprzyja powstaniu pytania - a ilu z nas może przewidzieć swoją śmierć na naszych (pokojowych przecież!) drogach? Codziennie piętnastu z nas może napisać proroczą notatkę, która się ziści! Oczywiście - nikomu nie życzymy takiego końca, zwłaszcza w tak charakterystycznym dniu (1 listopada), jednak dzisiaj (jak co dnia) zginie nas ok. piętnastu. Właśnie media podały - "wczoraj zginęło 15 użytkowników dróg". A iluż (nie) miało zginąć? Przecież ta liczba podlega bezlitosnej statystyce. Owszem, danego dnia może zginąć tylko 10 osób, ale innego zginie 20, bowiem statystycznie zginie nas w tym roku ok. 5500.

Na początku wieku rządy Unii Europejskie, zaskoczone gwałtownie rosnącą liczbą śmiertelnych ofiar wypadków drogowych, zobowiązały się, że do 2010 liczba ofiar wypadków drogowych zostanie zmniejszona o połowę. Przykładowo Francja w 2001 miała równie fatalny wskaźnik co Polska - 134 zabitych na milion mieszkańców, obecnie zaś zeszła poniżej unijnej średniej i ma tylko 69 zabitych na milion mieszkańców. Na rok przed upływem terminu już wiadomo, że Polska nie zrealizuje tego celu - 8 lat temu na każdy milion mieszkańców Polski ginęło 145 osób, zaś w zeszłym roku - 143, zatem postęp jest, ale gdzie nam do Francji?!

A rodacy giną z wielu powodów - nieprzestrzeganie przepisów, kiepski stan pojazdów, brak autostrad, zniszczone drogi, przydrożne drzewa, alkohol towarzyszem kierowców. Zatem nie bądźmy prorokami i nie piszmy pamiętników, że możemy zginąć w wypadkach drogowych. Lepiej nie zapeszać, choć i tak wiadomo, że kilkunastu z nas to dzisiaj uczyni.

Mirosław Naleziński

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
Copyright © 2005 - 2010 by GAZETA Świebodzińska - Wydawnictwo Multimedialne AUREA DICTA
statystyka